top of page

Zrobione jest lepsze od perfekcyjnego

Zaktualizowano: 9 mar 2023

Dzień dobry! Cieszę się, że tu jesteś i możemy się poznać.

- Beata Gumińska-Wojtczak - Dzień dobry :)

Chcesz usłyszeć moją historię i dowiedzieć się, dlaczego tu jestem? Jeśli tak, to czytaj dalej, a jeśli nie to kliknij tutaj.


Gdy kilka lat temu, już po czterdziestych urodzinach ;) podjęłam decyzję o zmianie ścieżki zawodowej, miałam plan. Wydawało mi się, że nic nie może się nie udać. A jednak życie powiedziało "Sprawdzam". :) i zaczęła się moja historia pełna "dramatycznych" zwrotów akcji.

Przygotowywałam się do zmiany zawodu i przejścia z etatu na własną działalność zdobywając wiedzę od praktyków i osób, które były w miejscu, w którym ja chciałam się znaleźć. Pracowałam na etacie i dodatkowo wdrażałam się do nowego życia. W 2014 roku rozpoczęłam pierwsze studia coachingowe. W 2015 rozpoczęłam praktykę i prowadzenie warsztatów. Przez kolejne lata godziłam pracę na etacie, przekwalifikowywanie się, wdrażanie do nowego zawodu, przeprowadzki do różnych miast i odnajdywanie się w nowej roli mam (bo w 2016 przyszedł na świat mój syn) i właścicielki trzech kotów (kocham psy!). Moje życie toczyło się między Łodzią - Warszawą - Płockiem. Mieszkałam w Płocku, w Łodzi prowadziłam warsztaty, do Warszawy jeździłam z prelekcjami.

I się zaczęło: moja mama przeszła operację usunięcia nowotworu płuc, mąż pozostał przez ponad pół roku bez pracy, za to ciężko przeżył to psychicznie. Ostatecznie znalazł pracę.... w Łodzi, a nasze całe życie było teraz w Płocku.

Rano odwoziłam dziecko do przedszkola, potem jechałam do pracy w firmie. O 16:45 dzwonił alarm w telefonie "Odbierz dziecko! Masz dziecko!" - ustawiła go, bo zdarzało mi się zapomnieć :). W weekendy warsztaty lub prelekcje. Czasem też popołudniami w tygodniu.

W 2018 roku mój syn miał dwa lata. A już wiedziałam, że łączenie etatu z budowaniem firmy i byciem mamą, powoduje, że moje życie zawodowe za wolno posuwa się do przodu, a ja jestem bliska wycieńczenia. Zakończyłam pracę na etacie. Po raz kolejny powiedziałam sobie: "No dobra, teraz to już na pewno postawię firmę".

I znowu życie roześmiało mi się w twarz i znowu powiedziało: "Sprawdzam":) Wróciliśmy do Łodzi. Zasoby finansowe skurczyły się do zera. Nie, nie skurczyły się do zera - my zaczęliśmy być grubo na minusie i każdego miesiąca coraz bardziej zbliżaliśmy się do dna, a fala zobowiązań nieustannie rosła. W 2019 roku mój syn się rozchorował. Lekarze diagnozowali białaczki, guzy mózgu, chłoniaki.

Aby nie zwariować, weekendy, gdy opiekował się synkiem mój mąż, ja spędzałam w bibliotece. Po trzech miesiącach otworzyłam przewód doktorski (takie hobby: nauka działa na mnie uspokajająco i jest mechanizmem ucieczkowym :)). Po pół roku konsultacji ostateczna odpowiedź lekarzy brzmiała: zaburzenia spowodowane były ciężkimi powikłaniami po ospie. Będzie dobrze. Odetchnęłam. I myślę sobie "No teraz to już się uda! Nie ma mocnych". We wrześniu 2019 roku uzyskuję dotację na uruchomienie firmy, otwieram firmę. Każdego miesiąca moje przychody zaczynają rosnąć. Na wiosnę jest już przyzwoicie i... w marcu zostaje ogłoszona pandemia, a w tym samym miesiącu mój mąż po raz kolejny znowu na dłuższy czas zostaje bez pracy. Nie muszę dodawać, że cały biznes stawiałam stacjonarnie? ;) Potem następują wzloty i upadki w moim małżeństwie. Wyprowadzki i przeprowadzki. Nie wytrzymujemy presji. Mój mąż wyjeżdża do Olsztyna, a ja z synkiem i kotami zostaję w Łodzi.

Po burzliwym 2020 zaczynam budować się na nowo w 2021 roku. Dochodzę do siebie.... prowadzę regularnie sesje, wykładam na uniwersytecie. Wiem, że droga do pełnej stabilizacji i bezpieczeństwa jeszcze długa przede mną, ale znowu nią kroczę.... Sklejamy naszą rodzinę, ogarniamy, jak bardzo możemy zobowiązania. I nadchodzi 24 lutego 2022 roku. Wybucha wojna... tuż za naszą granicą. Myśli kłębią mi się w głowie: "No nie! Co do cholery?! Znowu?! Kto w takich czasach potrzebuje rozwoju?!"

I widać na wszystko przychodzi właściwa odpowiedź, gdy pytanie pada we właściwym momencie, a pytający jest gotowy usłyszeć odpowiedź. Ja byłam: "Znacznie więcej osób teraz tego potrzebuje niż jeszcze rok czy trzy lata temu! W czasach kryzysu ludzie rozwiązują głównie swoje problemy, a nie spełniają marzeń. W czasach kryzysu potrzebujemy zapewnić sobie byt i namiastkę poczucia bezpieczeństwa! Potrzebujemy zdobyć takie umiejętności, dzięki którym zawsze przetrwamy w zmieniającym się świecie. Ja je mam i mogę dzielić się ze światem."

Dzisiaj takie umiejętności jak: 🎯 radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, 🎯 budowania siebie zawodowo nawet kilkakrotnie w życiu od nowa, 🎯 poznania siebie, swoich wartości, talentów, 🎯 znalezienia odpowiedzi na pytanie, po co tu jestem? 🎯 zadbania o swoje i swojej rodziny bezpieczeństwo ekonomiczne, 🎯 budowania firm, gdzie pracują ludzie zaangażowani, którym naprawdę zależy, a firmy mimo trudnych czasów przynoszą zyski, 🎯 radzenia sobie z lękiem, napięciami i czasem nawet myślami samobójczymi, 🎯 efektywnego wykorzystania czasu na spotkaniach, aby przyniosły one wartość dodaną, a nie stanowił tylko kolejnego kosztu, oraz nade wszystko odnalezienie własnego sensu życia i poczucia szczęścia ... są bardziej w cenie niż kiedykolwiek. To jedyna inwestycja, która na pewno nam się zwróci, bo wszystko, co materialne możemy w każdej chwili stracić, ale nabytych lub odkrytych umiejętności i kompetencji nikt nam nie odbierze. Dzięki nim zawsze odbudujemy, to co utraciliśmy. Dlatego tu jestem. I cieszę się, że ty również tu trafiłeś. P.S. A co ma tytuł posta wspólnego z postem? Przez kilka lat miałam w głowie, że aby dzielić się wiedzą i umiejętnościami trzeba już być na szczycie, świetnie wyglądać, mieć szczęśliwą rodzinę, same sukcesy, media społecznościowe pięknie prowadzone i elegancką stronę, która jest twoją wizytówką. I wiesz co? Chociaż jakość i piękno będą zawsze dla mnie w cenie, to przyszedł czas, że zrobienie i opublikowanie przeze mnie całkiem niedoskonałej strony, aby dać Ci sposobności znalezienia i poznania mnie oraz pracy ze mną jest znacznie cenniejsze niż wieczne dopracowywanie i tworzenia czegoś perfekcyjnego, co kosztuje milion monet i zajmuje milion godzin. Tę stronę zrobiłam w weekend. Dzisiaj napisałam posty. Jest zrobiona, choć na pewno nieperfekcyjna. A zatem: Co mogę dla Ciebie zrobić już dziś?




Komentarze


bottom of page